Statistiques
Blogspot            ancien site - cliquer ici / old website - click here            Poetrypoem

Pologne

PDF
Imprimer
Envoyer

 

Une jeune fille polonaise tient dans ses mains mon recueil de poésies

"D'antiques voix suaves"

(Elle vit en Pologne)

Athanase Vantchev de Thracy à Poznan où il reçoit le Grand Prix de Poésie IANICIUS

en face de lui, la célèbre poétesse polonaise Kalina Izabela Ziola

Athanase Vantchev de Thracy dédicace ses ouvrages poétiques (Poznan - 1 - 7 novembre 2015)

Une des soirées consacrées à Athanase Vantchev de Thracy

A l'Université de Poznan

A l'Université de Poznan où je prononce mon discours académique

Athanase Vantchev de Thracy et le célèbre poète vietnamien Lâm Quang My

 

 


****

Album où figurent tous les poètes ayant reçu le Grand Prix de Poésie IANICIUS :


https://www.facebook.com/media/set/?set=a.594546657342914.1073741831.209128742551376&type=3&pnref=story


*************

Youtube - les poèmes d'Athanase Vantchev de Thracy traduits en polonais et mis en musique par

Tomasz Bateńczuk :

 

I.

https://www.youtube.com/watch?v=pxeC7fy3Xjw&feature=youtu.be

 

Voici le texte en français et en polonais :

Poème :

79.

 

Les haies arbustives,

La tribu joyeuse des merles,

La végétale patience des petites fleurs

Et cet après-midi à la vigueur rustique !

 

Les arbres gonflent de joie

Leurs feuilles à la mémoire affamée !

 

Et nous, devant toute cette

Félicité de la beauté

Avec nos yeux de lumière

Et nos visages étiolés !

 

Ô âme, au commencement

Et à la fin de la vérité,

Il y a toujours la vérité !

 

 

79.

 

Żywopłot z krzewów,

wesołe stado drozdów,

naturalna cierpliwość maleńkich kwiatków

i ten popołudniowy czas,

w idyllicznym odcieniu!

 

Drzewa nastroszyły liście

wspominając namiętność!

 

A my stoimy przed tym

cudownym splendorem

z oczami pełnymi światła,

z rozpromienioną twarzą!

 

O duszo, na początku i na końcu

jest prawda!

Prawda jest wieczna!

 

II.

https://www.youtube.com/watch?v=CDbL9uIGwvA&feature=youtu.be


Poème 99:

 

99.

 

Tu restes immobile

Sous les clapotis de la brise

Dans les minces feuilles des trembles !

 

La nuit ornée

De pivoines roses et de mauves

Caresse doucement le visage éveillé !

 

Toi qui, le cœur débordant de silence,

Attends le baiser qui arrête le temps

Et ce petit rien qui peut faire de toi

Un Ange !

 

99.

 

Zamierasz

pod dźwięcznym szelestem

delikatnych liści osiki,

kołysanych wiatrem!

 

Noc, ozdobiona

różowymi piwoniami i malwami,

delikatnie pieści budzącą się twarz!

 

Z sercem pełnym ciszy

czekasz na pocałunek,

który zatrzyma czas,

i na drobnostkę, która  może zamienić ciebie

w anioła!

 

III.

77.

 

L’eau pure du matin

Nettoie la tristesse du visage !

 

Le poids des morts sur mon cœur

Est doux et léger

Comme la mousse verte sur les dalles !

 

Le soleil édite les contes de l’air

Volume après volume !

 

Aujourd’hui,

Je veux être un

Avec le chant inlassable des herbes !

 

Ces herbes qui poussent

Dans les mots bien policés !

 

77.

 

Czysta poranna woda

zmywa z twarzy smutek!

 

Ciężar zmarłych na moim sercu

miękki i nieważki,

jak zielony mech na kamieniach.

 

Słońce układa powietrzne bajki,

tom za tomem!

 

Dziś chcę być sam

z niestrudzoną pieśnią ziół!

 

Ziół, które rosną

w uprawianych słowach!

 

78.

 

Je regarde la rue de nos amours

Du haut du balcon de notre vieille maison.

 

À quoi bon aujourd’hui

Toutes ces fleurs,

Toute cette belle lumière ?

 

Moi, si éloigné à présent du bonheur !

 

Moi dont le sang est plein

De cet amour ancien de mai

Et de cette antique ville d’eau, de mouettes

Et de ciel rose !

Ah, Istanbul çok uzak !

 

Glose :

Ah, İstanbul çok uzak – vers d’un poème turc qui signifie Ah, İstanbul est si loin.

Extrait du livre bilingue "AKRIBEIA" traduit en polonais par Kalina Izabela Ziola

 

***********


Un article sur ma poésie par Kalina Izabela Ziola :

 

Kalina Izabela Zioła


Jak dotknięcie strun harfy


akpiebeja Athanase Vantchev de Thracy jest jednym z najwybitniejszych francuskich poetów współczesnych. Choć urodził się w Bułgarii, przodkowie jego wywodzili się z różnych krajów i różnych kultur, a więc miał ten przywilej, że mógł wybrać sobie ojczyznę najbliższą swemu sercu i duszy. Wybrał Francję, dokąd pojechał już we wczesnej młodości i pozostał tam do dziś. Po uzyskaniu dyplomu studiował nadal na wielu prestiżowych europejskich uczelniach, gdzie pogłębiał swą wiedzę na temat współczesnej poezji.

Pisze w języku francuskim, choć jest poliglotą – posługuje się językiem angielskim, włoskim, rosyjskim, hiszpańskim, bułgarskim, czyta w starogreckim i po łacinie. Tłumaczy poezję z kilku języków na język francuski. Wydał ponad pięćdziesiąt tomów wierszy, w których zawarł liryki, eposy, bukoliki, treny, ody, hymny, epitafia i fraszki. Opublikował cały szereg monografii oraz pracę doktorską na temat "Symbolika światła w poezji Paula Verlaine”, studium o Petroniuszu, a także obszerną pracę w języku rosyjskim "Poezja i metafizyka w twórczości Dostojewskiego".  Książki jego  tłumaczone były i wydane w kilkunastu krajach świata, między innymi w Chinach i Indiach. Wiele podróżuje, zapoznając się z kulturą i sztuką takich krajów jak Syria, Turcja, Liban, Arabia Saudyjska, Jordania, Irak, Egipt, Maroko, Mauretania, Brazylia czy Chile, i zawierając swoje obserwacje w kolejnych zbiorach wierszy. Nagradzany był za swą twórczość literacką wielokrotnie , zarówno we Francji, jak i w wielu krajach na całym świecie. Członek Akademii Francuskiej, Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury, doktor honoris causa Uniwersytetu Wielkie Tyrnowo w Bułgarii, doktor honoris causa Akademii Brazylijskiej, francuskiego PEN Clubu, członek Ligi Gens de Lettres de France, Prezydent Światowego Stowarzyszenia Poetów Poetas del Mundo.

Miałam niedawno przyjemność tłumaczenia z języka rosyjskiego na polski książki poetyckiej Athanase'a Vantcheva de Thracy „Precyzja”, zawierającej ponad sto jego utworów. Książka ta została wydana w wersji dwujęzycznej w Institut Culturel de Solenzara w Paryżu w sierpniu 2015 roku.

Zamieszczone w niej wiersze są pełne ciepła, życzliwości dla świata i ludzi, pełne słońca. To prawdziwa afirmacja życia –  miłość do wszystkiego, co go otacza, do wszelkich zjawisk natury, do całej przyrody, akceptowanie siebie i natury w całej rozciągłości.

Czarowne liryki posiadają lekkość motyla, są ulotne jak babie lato na wietrze, delikatne jak muśnięcie strun harfy. Opisuje w nich poeta najzwyklejsze, zdawałoby się, obrazy – chleb na stole, kąpiącego się w porannej rosie ptaka, rozkwitający kwiat, nadciągające wieczorem chmury. Jednak opisuje je w tak subtelny, piękny sposób, że czytelnik zaczyna tęsknić do tych obrazów i chwil. Poeta posługuje się jasnym, czystym językiem, nie sili się na wymyślne metafory, nie próbuje wplątać czytającego w zagmatwany labirynt niezrozumiałych określeń. To kwintesencja prawdziwej lirycznej poezji. I nie jest ważne, czy pisze o stojących na starym stole kwiatach:


Jesienny kwiat,

wyblakła malwa

na dębowym stole,

tuż obok chleba, ciszy

i smutku!

czy opisuje widziany przed chwilą pejzaż:

Te maleńkie wiejskie kościółki,

kruche i delikatne,

wygodnie ukryte

w gęstwinie bladofioletowych glicynii.

i melodyjne brzęczenie pszczół!

czy też wspomina powiew wiatru:

Lekki południowy wiatr

owiewa moje wiosenne słowa!

lub też podziwia igrającego w letniej kałuży wróbla albo sikorkę:

Te jedwabiste piórka w kropelkach rosy!

Psotny wróbelek

wesoło harcuje

o świcie na eukaliptusowej alei!

. . .

Sikorki w ogrodzie

fruwają, lekko chwiejąc begoniami.

A jesień okrywa pola

złotym filigranem!

Bywa czasami, że wsłuchuje się w tętniący życiem ciemny, gęsty las, pełen zwierząt i różnorakich roślin:

W leśnych chaszczach

przyjaciółka księżyca,  łania,

dzik, właściciel zarośli,

opiekunka snów, sowa

pielęgnująca zabawne opowieści drzew!

Ogarnięte beztroskim rozmarzeniem,

drzemią trawy, liście,

strumyki i kwiaty.

Obojętne, co jest tematem poetyckiej relacji, zawsze jest to opis pełen głębokiego zrozumienia i współodczuwania, zachwytu i uniesienia.

Nie oznacza to jednak, że w swej poezji Vantchev de Thracy prześlizguje się tylko po samej powierzchni świata, zauważając wszelkie odcienie piękna, ale nie zanurzając się w głębsze warstwy życia. Absolutnie nie! Poeta nie tylko obserwuje uważnie wszystko to, co znajduje się wokół niego, ale bardzo dużo czyta, zgłębia problemy filozoficzne, egzystencjalne, społeczne. Bardzo interesuje go historia, i to zarówno ta najodleglejsza, sięgająca czasów antycznych, jak i ta bliższa nam, współczesna. Często w swych utworach przywołuje postacie prawie zapomniane, takie jak na przykład Nguyen Du, dziewiętnastowieczny poeta wietnamski:

Ach, bezkresne marzenia słowników,

pełnych słów miłości,

przeszywających wierszy, intymnych utworów

nieśmiertelnego Nguyena Du!

Wspomina też poeta cesarza Teofila,  mniszkę Kassię Konstantynopolską, poetkę i twórczynię Psalmów, a także Nazik Al-Mala'ika, jedną z największych poetek Iraku, znaną z tego, że zaczęła pisać wolnym wierszem i z tego, że zginęła rozstrzelana:

Nazik Al-Mala'ika, moja arabska siostro,

dziś rano umieściłem białe róże

przed pożółkłą fotografią,

na której widniejesz,

zastrzelona jako młoda dziewczyna!

Ty, która rozsuwałaś chmury,

aby unieść się ku gwiazdom!

Drżąc, słaniając się,

odczytuję Twoje wiersze,

utkane z krwi i jasnego światła!

Nie brak oczywiście w tych wierszach pierwiastka miłości, nie tylko tej do świata i ludzi w ogóle, ale tej zmysłowej, do jedynego, najbliższego człowieka. Miłości, która pozwala patrzeć na wszystko przez różowe okulary, która wszystko wybacza i rozumie, która uskrzydla. Dzięki której można znieść trudy monotonnego życia, która otwiera oczy na piękno i przenosi największego sceptyka w zaczarowany świat magii:

Ukryty w przyjaznym gąszczu gęstych krzewów,

pisałem do ciebie, drżąc z miłości,

liściki,

pachnące i piękne

jak ametystowe powietrze maja.

. . .

Zegary spierają się z sobą.

Odłamek miłości

zaczepił się o ramę

starego okna!

. . .

Niezmierzona, czuła południowa noc

miłośnie i łagodnie

dotyka powietrznymi palcami

moich zachwyconych oczu!

Często rozważa poeta nieustanny upływ czasu. Wraca do minionych chwil, zarówno tych szczęśliwych, jak i tych otulonych dymem smutku. Bierze do ręki zakurzone figurki, stojące na półce kredensu, zdmuchuje szary pył i pogrąża się we wspomnieniach. Przerzuca pliki  pożółkłych fotografii, śpiących na dnie szuflady i odnajduje w nich prawie zapomniany uśmiech lub figlarne spojrzenie znajomych oczu. Przecież w starych przedmiotach zaklęte są najważniejsze chwile życia:

Ciche, pachnące pamiątki

odpoczywają, starannie ułożone

na starych drewnianych etażerkach.

Archiwalne zdjęcia,

niezliczone zabawne drobiazgi,

kupione Bóg wie gdzie!

Nierozłącznie związana z upływem czasu śmierć także znajduje swe miejsce w wierszach Vantcheva de Thracy. Pisze o niej poeta bez lęku, pogodzony z nieuchronnością, znajdując nawet piękno w akcie odchodzenia:

I tak dożyjemy, moja duszko, do jesieni,

choć lato bawi się naszymi myślami,

do września, moja droga,

by umrzeć, jak umierają w ogniu

liście kasztanowca,

wdzięcznie i w milczeniu.

Śmierć dla jednych, samotność dla drugich, dla tych, którzy zostają, ta:

długa samotność,

której nie ma z kim dzielić!

Tym, którzy nie mają z kim dzielić samotności, pozostają książki, z którymi można porozmawiać w ciszy, piękne obrazy, rzeźby, bibeloty... O tym właśnie przypomina Athanase Vantchev de Thracy w swoich subtelnych wierszach, jakby zawieszonych w powietrzu na cienkim promieniu gwiazd. Posłuchajmy więc poety, zapomnijmy na chwilę o szarości dnia codziennego i powędrujmy w te zaczarowane ogrody, jakie otwiera przed nami.

Athanase de Thracy, ἈΚΡΙΒΕΙΑ / PRECYZJA, Institut Culturel de Solenzara, Paris 2015

 

Mon poème traduit en polonais et mis en musique :


Mis à jour ( Dimanche, 19 Février 2017 01:36 )